Od redakcji

Dawno już nie mieliśmy tak pięknego początku jesieni. Temperatury prawie letnie, a do tego dużo słońca i zadziwiająco mało deszczu. Może w ten sposób pan Bóg wynagradza nam konieczność oglądania tragifarsy w wykonaniu naszej tak zwanej klasy politycznej?

Trudno opisać to, co się dzieje, a przede wszystkim uczucie zwykłego obrzydzenia, jakie ogarnęło wiele osób. A przed nami wybory samorządowe (parlamentarnych teraz nie będzie, jestem o tym głęboko przekonany) i kolejny festiwal „obietnic” i obrzucania się błotem. W pańtwach o demokracji lepiej ugruntowanej kampanie wyborcze, nawet te bardzo brutalne i ostre, pozwalają wyborcom ujrzeć kandydatów w prawdziwym świetle, żeby wiedzieli, kogo wybierają. Ale gdy zapadnie wyborczy „wyrok”, kończy się walka i zaczyna się praca. W Polsce, rok po wyborach, mało kto myśli o tym, co robić, żeby gospodarka dalej się rozwijała lub jak wykorzystać środki z Unii Europejskiej. Ważniejsza jest polityczna bijatyka. Ostre polityczne starcia przenoszą się niestety na zwykłych ludzi. Stajemy się nerwowi i skłonni do agresji wobec siebie. Niestety podobne zjawisko można zaobserwować w Łomiankach. Ustalenie przebiegu przez nasze miasto trasy E7 wzbudza takie emocje, że nawet wydawać by się mogło rozsądni ludzie tracą poczucie rzeczywistości. Spór o trasę, a raczej jego koniec, bo ostateczna decyzja wydaje się być blisko, niebezpiecznie nakłada się na czas wyborów. Niektórzy, być może, spróbują oprzeć na nim swoją kampanię, a to bardzo zły pomysł, bo pogłębi i tak już istniejące podziały łomiankowskiej społeczności. A Łomiankom we władzach potrzebni są ludzie, którzy nie tylko potrafią zarządzać, ale i rozmawiać ze sobą nawet wtedy, gdy się ze sobą nie zgadzają. Przed następną radą i burmistrzem stoi bardzo wiele trudnych zadań. Nie miejsce, aby je wymieniać. Zajmą się tym – mam nadzieję – poszczególne komitety wyborcze w swoich programach, ale bez odpowiednich ludzi może się to stać niewykonalne. Na koniec sprawa nieco smutna. Dochodzą do naszej redakcji sygnały, że rozpowszechniane są opinie, iż to przez nas trasa po wale ma praktycznie zerowe szanse realizacji. To fakt, pisaliśmy o tym bardzo dużo, ale zawsze byliśmy otwarci na różne punkty widzenia, bo dla nas tak samo ważni są mieszkańcy Dąbrowy, jak i Burakowa, Łomianek Dolnych czy Dziekanowa Polskiego. Staraliśmy się przekazywać informacje pochodzące z kompetentnych źródeł. A dzisiaj otrzymujemy anonimy i głuche telefony… Pozdrawiam ich autorów, ale tracicie czas.

js Opublikowane przez: