Partyzanci – Powstańcy

Dzięki publikowanym na naszych łamach wspomnieniom Jerzego Regulskiego mieliśmy możność poznać nieco historii powstania i walki Kompanii Młodzieżowej AK z Dąbrowy Leśnej i Łomianek. Obecnie sięgniemy do relacji innego, nieżyjącego już żołnierza owej Kompanii, pana Zygmunta Boguckiego „Lisa”, który w 1994 r. także spisał swe wspomnienia z tamtego okresu.

Różne były okresy przygotowań do walki zbrojnej ochotników, z których skła-dała się Armia Krajowa. Po walkach Armii Poznań– Pomorze pod Dąbrową Zachodnią nocą z 16 na 17 września 1939 r., Dąbrową Leśną i Wólką Węglową 19 września oraz Łomiankami, Prochownią, Burakowem i Młocinami 22 września, na polach bitew była wyszukiwana, zbierana, a następnie konserwowana i magazynowana broń, amunicja i ekwipunek żołnierski. Działania te wykonywane pod bokiem Niemców wymagały szczególnej odwagi, poświęcenia i sprytu, ale taki był nakaz chwili.

W 1940 r. powstawały pierwsze konspiracyjne zaczątki podziemnego wojska – sekcje, drużyny, zastępy, następnie plutony i kompanie. Szkolenia wojskowe odbywały się zwykle sekcjami w prywatnych mieszkaniach, a ćwiczenia bojowe przeważnie nocami na terenach leśnych lasu Młocińskiego, uroczyska Pogórze Leśne, zalewu Łuże i lasach nadleśnictwa Laski, gdzie przebiegała ustanowiona przez Niemców na wysokości Palmiry–Łomna granica Generalnej Guberni i Rzeszy Niemieckiej.

Mimo upływu lat nadal wracam do wspomnień o przeżyciach w młodzieżowych plutonach podchorążych: Janusza Warmińskiego „Murzyna” i Wojciecha Pecyńskiego „Polana” z Dąbrowy Leśnej.

Przed wybuchem Powstania było nas kilkudziesięciu w wieku od 18 do 26 lat, wyszkolonych, wyćwiczonych, po tak zwanej „Szkole Partyzanta”, w sumie 22 osoby. Posiadaliśmy ciężki karabin maszynowy „Browning” wzór 30, amerykański pistolet maszynowy „Thompson”, ponad 30 karabinów KBK, pistolet, ręczne granaty, znaczne zapasy amunicji do karabinów (także niemieckiej) tzw. „ekrazytowej”, czyli rozrywającej. Niemal wszyscy byliśmy ubrani na zielono, w hełmach polskiej piechoty zabranych z cmentarza wojennego w Laskach, mieliśmy pasy z ładownicami, saperki, plecaki i bagnety. Mimo że każdy z nas przygotowany był na śmierć, humory zwykle dopisywały, ponieważ mieliśmy świadomość, że walczymy w słusznej sprawie, pomścimy ofiary, utratę najbliższych i uwolnimy Ojczyznę od bezlitosnego zaborcy.

W ostatnich dniach lipca 1944 r. przybył do Puszczy Kampinoskiej z Puszczy Nalibockiej Oddział Partyzantów AK por. „Góry” – Adolfa Pilcha w sile czterech szwadronów kawalerii i batalionu piechoty. Prezentowali się znakomicie, w mundurach wojskowych, dobrze uzbrojeni, zaprawieni w bojach od 1939 r. Dzięki staraniom kpt. Józefa Krzyczkowskiego „Szymona” weszli w skład Zgrupowania Kampinos AK.

Na Pogórzu Leśnym, 29 lipca wieczorem, formują się dwa plutony. Z magazynu ziemnego wydobyta zostaje broń, amunicja, granaty i niezbędny ekwipunek żołnierski. Nocą z 29 na 30 lipca zostaje dokonany atak na posterunek niemieckiej straży granicznej w Palmirach. Niemcy przed naszym atakiem uciekli ze swej siedziby, porzucając po drodze portret Hitlera i nieco amunicji karabinowej. Niemiecka granica w Polsce została przerwana! 1 sierpnia przed godziną 17 wyruszyliśmy w szyku bojowym z osady leśnej uroczyska Opaleń koło Lasek w stronę Warszawy. Z pozycji wyjściowej młodnika sosnowego pomiędzy Wólką Węglową a Młocinami o godzinie 17 pierwsza Kompania Młodzieżowa por. „Janusza” – Janusza Langera dowodzona przez por. „Olszę” – Henryka Dobiaka z ciężkim karabinem maszynowym ruszyła do natarcia na pozycje niemieckie. Padają pierwsi zabici: Andrzej Banaszek, który w kwietniu 1944 r. uciekł Niemcom w stroju kobiecym z obozu zagłady w Mauthausen, Henryk Dzierżyński – drużynowy ZHP w Łomiankach i Stefan Krukowski, ciężko ranny, nocą żywcem zakopany przez żołnierzy niemieckich. Pole walki przez kilka godzin z trzech stron pokryte było krzyżowym ogniem niemieckiej broni maszynowej, granatników i pocisków artylerii z rejonu Wólki Węglowej, tej, którą właśnie mieliśmy zlikwidować.

Od strony Młocin okrążała nas zmotoryzowana żandarmeria, ale i tak jednego rudego żandarma wzięliśmy do niewoli. Bitwa trwała do godzin nocnych. Ranni byli przenoszeni i przewożeni wozami konnymi do szpitali polowych w Dąbrowie Leśnej w budynku pensjonatu i do Lasek do Zakładu dla Niewidomych. Chrzest bojowy wytrzymali jedynie żołnierze po „Szkole Partyzanta”, dowodzeni przez swych dowódców „Polana” i „Murzyna”. Nocą z 1 na 2 sierpnia na Pogórzu Leśnym koło Dąbrowy następuje koncentracja wszystkich miejscowych kompanii i oddziałów por. Adolfa Pilcha – „Góry”, który zmienia swój pseudonim na „Dolina”.

Z Warszawy słychać odgłosy walk, miasto oświetlają łuny pożarów, nawałnica ognia na froncie niemiecko-sowieckim ucichła gdzieś za Warszawą. Dowódca Zgrupowania AK w Puszczy Kampinoskiej „Szymon” w swym pierwszym rozkazie podaje nazwiska poległych, wyróżnia zasłużonych w walce i wydaje rozkaz wykonania zadania bojowego – zdobycia lotniska bielańskiego, na którym ma lądować Polska Dywizja Spadochronowa z Anglii. Tak więc o świcie dnia 2 sierpnia wyruszają z lasu szwadrony kawalerii, a za nimi piechota. Omijając Dąbrowę Leśną udają się w stronę Młocin i lotniska bielańskiego. Grupa Kampinos jest w sile około 2 500 żołnierzy. Razem z partyzantami z Puszczy Nalibockiej szli miejscowi żołnierze, mieszkańcy Dąbrowy Leśnej, Łomianek, Młocin Placówki, Wrzosowa, Burakowa, Prochowni, Dąbrowy wsi, Łużycy, Dziekanowa Niemieckiego, Dziekanowa Polskiego, Dziekanowa Nowego, Łomny, Cząstkowa, Czosnowa, Kaliszek, Janówka, Małocic, Truskawki, Wierszy, Wólki Węglowej, Mościsk, Klaudynu, Lasek, Izabelina, Sierakowa, Truskawia i innych wiosek puszczańskich. Kapelanami wojskowymi byli wówczas ksiądz Baszkiewicz i ksiądz Stefan Wyszyński – późniejszy kardynał i prymas Polski. Udzielali oni rannym i umierającym żołnierzom ostatnich namaszczeń, czasem nawet wynosząc rannych z pola bitew, czym w wielu przypadkach ratowali im życie.

Linia natarcia w dniu 2 sierpnia na pozycje niemieckie przygotowane nocą wokół lotniska, zwłaszcza w Młocinach i Placówce, a także od strony Puszczy Kampinoskiej, gdzie z budynków mieszkalnych uczynili silne punkty oporu, nie była łatwa do prowadzenia walki. Przebiegała przez teren obecnego Cmentarza Północnego, a wtedy było to czyste, odkryte pole.

Kolejny odcinek w następnym numerze.

js Opublikowane przez: