Koktail artystyczny

koktail-artystyczny.jpgKonkurs Eurowizji

Obce mocarstwa zawsze gotowe do pomocy tym razem wsparły nieśmiertelną Sprawę Polskiej Piosenki. Ameryka znów na czele, tym razem w osobie panny Isis Gee. Ta wysoka anielica, cała w bieli, była wyposażona w damski kwartet smyczkowy oraz głos festiwalowy, którym się posługując – wykonała utwór „For Life”, i dość łatwo pokonała konkurentów. Nasza Natasza, też w bieli – przegrała. To dobrze. Urbańska – żeby utrzymać status gwiazdy – musiałaby wrócić z Konkursu zmedalem i chwałą, co, zważywszy na ustalony, „festiwalowy” gust jurorów nie byłoby łatwe. Wracając bez medalu zasiliłaby liczną już grupę naszych namaszczonych przez Telewizję słabeuszy, którzy – „bogatsi o doświadczenia” z po­przednich konkursów wrócili z niczym.

koktail-artystyczny-2.jpgAle – w tunelu coś się tli. Czas wyjących na widok Piaska „tornistrów” poszedł w zapomnienie. Kończą się łatwe dochody samozwańczych twórców. Pewnie z tej przyczyny obserwujemy – być może pozytywny –trend do przegrupowań, łączenia sił i innych zmian w funkcjonowaniu naszych artystów estrady. Impuls do tych działań ostatniej szansy dał zapewne „kultowy” już wykonawca Waglewski, który na łamach prasy centralnej ze znawstwem zaznaczył, że cała polska rozrywka to wiocha. Chyba nie cała. On sam, chłop z miasta, postawił się poza zasięgiem tej szpetnej opinii. Spokojnie ugina się pod słodkim ciężarem platyny, którą został okryty zaraz po umieszczeniu na rynku nowej płyty. Ale tak zwanego materiału na nią nie nagrał samodzielnie: Zwarł siły z właścicielem twarzy sardonicznej –Maleńczukiem. Chłopcy chwycili dwie gitary (każdy po jednej) i platyna gotowa! Inne ciekawe, wspólne „projekty” mistrza to płyty z zespołem góralskim „Trebunie Tutki” i – rodzinny – z Fiszem i Emade. Ale to nie koniec wspólnego wykorzystania nowych drzemiących w artyście sił. Oto niebawem „zarejestruje” on „materiał” z Możdżerem! Używając języka z epoki sukcesów PRL proponujemy „w tro­sce o konsekwentny wzrost poziomu polskiej rozrywki” zastawić sidła na Zimermana. Sukces murowany.

Łączenie artystycznych sił

Notujemy też inne ciekawe ruchy. Wietrzenie brzmień i repertuaru trwa. Oto – znudziwszy się (na razie) programowo – Lipnicka i Porter ogłosili, że trzecia ich płyta to płyta ostatnia. Od tej pory – nie bacząc na wszechobecny, przygnębiający szloch fanów – będą działać oddzielnie. W podobny spo­sób zachowały się Sistarski. Pod koniec, nieźle już przymędzając, postanowiły się przegrupować. I tak – Paulina już ma płytę i to bez tego obrzydliwca Królika. Natalia zaś czai się powoli, aby dać popalić z siłą wzmożoną. A sam Królik – w ra­mach przegrupowań – obskoczył inną Natalię, kobietę węża, Kukulską. Pomaga jej wzmocnić odświeżony wizerunek.

I jeszcze wiadomość z najwyższej półki: Stach Soyka dał się słyszeć w „Jazz Cafe”, łomiankowskiej jaskinii jazzu, z siostrami Przybysz, które pod dobrotliwym okiem Mistrza – w ten sposób dożywotnio znobilitowane – wydały ostatni wspólny dech…

Inna wysoka półka miała zapewne mieścić tak zwaną galę Vivy, która – jak co roku – wybiera najpiękniejszych Polaków. Owszem – zaczęło się nieźle. Piękna i droga sala Politechniki, piękna Grażyna Torbicka… Potem było gorzej. Nominacja panny Kwaśniewskiej, słabo odziany i nadmiernie przywiązany do ściągawki Bogusław Linda oraz, na deser, wicekrólowa polskiego kiczu panna Kozidrak skutecznie spowolniły nastrój na sali i w telewizorach. Odnotujmy jednak, że według czytelników „Vivy” Najpiękniejsi Polacy w tym roku – to przystojny i elegancki Mateusz Damięcki oraz moja ulubiona Natasza Urbańska. Ona jest w pełni zawodową artystką. Teraz podobno ma mieć czas na nagranie płyty. Jeżeli wyceluje w repertuar, ma szansę zbombardo­wać konkurencję. Chyba jednak powinna rzadziej występować, aby dać zatęsknić publiczności za swoim czadem i nie dawać pismakom asumptu do wieszania na niej kolejnych psów.

A co u nas?

W Domu Kultury pojawił się tajemniczy osobnik, który dla niepoznaki podobno nazywał się pan Dąbrowski. Uzyskawszy wcześniej zgodę naszego VIP­a, Zbigniewa Adrjańskiego – obdarował go wartościowym dyplomem, który VIP przyjął. Następnie, oświetlony rzęsistym reflektorem, co tchu w piersiach, przez dłuższy czas śpiewał obdarowanemu różne utwory rozrywkowe. Czego tam nie było! Uroczystość z cierpliwym zrozumieniem obserwował Pan Burmistrz z Małżonką oraz wyselekcjonowane grono gości z Adamem Zwierzem na czele.

Mamy też inną fajną wiadomość.

Nasz (młody) człowiek na Europejskim Konkursie Młodych w Wiedniu to kobieta. Panna Marta Kowalczyk wygrała eliminacje i już 9 maja zaprezentuje się na tej prestiżowej imprezie. Marta była ubrana w szatę karminową do ziemi i pięknie grała trudną kompozycję Johanna Brahmsa.

Koncert w sprawnej reżyserii Roberta Kamyka transmitowała coraz lepiej działająca stacja TVP KULTURA. Zaprezentowała ona przebieg eliminacji krajowych. Jury przewodniczył (artystycznie roztargniony) Mistrz Jerzy Maksymiuk, a towarzyszącą Polską Orkiestrą Radiową precyzyjnie dyrygował, będący nadzieją naszej młodej dyrygentury – Łukasz Borowicz. Całość – z wesołą dystynkcją – prowadzili Grażyna Torbicka i Maciej Orłoś. Wystąpił Tangola Kwintet. Z groźną miną zaprezentowali utwory Astora Piazzoli, którego muzyki wkrótce będziemy chyba słuchać w pozycji klęczącej…

PS. Zapowiedziane i pracowicie przygotowane głosowanie na najlepszego młodego kandydata telewidzów pozostało bez wyników. W programie kon­certu zabrakło codziennej ulubionej papki. Zdezorientowany telewidz nie miał więc powodu sięgać po telefon…

PS. Z ostatniej chwili

Ruszyły kolejne flagowe programy Dwójki i Polsatu. Jak poprzednie – przegadane i przekrzyczane. Dobrze sprawują się prowadzący – panna Okupnik i panna Cichopek, a także panowie Kurzajewski i niezawodny Ibisz. W TVN gorzej. Wywiadowczyni, artystka uniwersalna, panna Skrzynecka, zwana skrzynką jak dawniej drepcze w miejscu i wdzięczy się niemiłosiernie nie bacząc na wiek. Gorzej też z telewidzami, którzy tym razem nie zawiedli. Dzięki ich głosom wykonawczyni piosenki „Serduszko puka…”, panna Janocha – totalne nieporozumienie, wyjątkowo nisko oceniona przez zwykle łaskawych jurorów – uzyskała awans i będzie kaleczyć uszy w następnych odcinkach.

Na które nie może się doczekać Wasz telewizyjny sprawozdawca BOHDAN KEZIK.

js Opublikowane przez: