Kultura a media

Ostatnio programy stacji telewizyjnych obfitowały w szereg uroczystości nagradzania ludzi mediów. „Tele­Kamery”, Tele­Tygodnia to najbardziej prestiżowa impreza. Finał plebiscytu na najwybitniejszych twórców telewizyjnych. Zwycięzców wybierają osoby, które oglądają programy telewizyjne, a więc widzowie. Galę poprowadzili sprawnie Grażyna Torbicka i Artur Żmijewski. Najwięcej nagród zebrała stacja TVN. W kategorii Informacje – Justyna Pochanke. Publicystyka – Sekielski i Morozowski. Serial obyczajowy – „Na Wspólnej”. Serial kryminalny – „Kryminalni”. Najlepsza aktorka – Agnieszka Dygant. Złotą Telekamerę otrzymał Kamil Durczok.

TVP zebrała nagrody w kategoriach komentator sportowy – Włodzimierz Szaranowicz. rozrywka – Robert Janowski. ulubiony aktor – supernagrodę publiczności otrzymał ciągle jeszcze popularny Paweł Małaszyński. Wszyscy czekali na pojawienie się gwiazdy z Hollywood – Melanie Griffith. Niestety nie przyjechała do Warszawy. Z Londynu odleciała do Hiszpanii na pogrzeb teścia – ojca Antonio Banderasa. Szkoda, że nie mogliśmy jej zobaczyć. Impreza miała charakter gali prawie oskarowej. Nagrody wręczały gwiazdy gwiazdom. Każda z osób nagrodzonych, lepiej lub gorzej, dziękowała. Nie wszyscy aktorzy umieją prawidłowo i sensownie mówić prywatnie do kamery i widzów. Grają zestresowanych, a każdy z mówiących i tak jest przekonany, że jest najlepszy. Muszę przyznać, że nasza widownia telewizyjna jest ogromniewyrobiona artystycznie. Nagrodziła twórców i seriale, które rzeczywiście na tę nagrodę zasłużyły. „Na Wspólnej” i „Kryminalni” to chyba najlepsze polskie seriale. Aktorzy świetnie dobrani, przekonujący, dobre scenariusze i reżyseria. Mam tylko zastrzeżenie, o czym już pisałam, do dźwięku w „Kryminalnych”. Warto jednak powtórzyć, że gdy aktorzy niewyraźnie mówią, często dialogi uciekają. Być może niektórym dobre, prawidłowe mówienie kojarzy się z teatralizacją. Należy odróżnić prawidłowe mówienie od niechlujnego. Nasz język jest twardy, syczący i bylejakość nie działa na jego korzyść.

„Viva – Najpiękniejsi” to kolejne widowisko. Galę prowadziła znów Grażyna Torbicka i Bogusław Linda. Pani Grażyna wydaje się być niezastąpiona. Myślę, że pobije swoją mamę Krystynę Loskę w długowieczności przebywania na wizji. Czyżby w Polsce nie było innej, równie interesującej kobiety, która mogłaby poprowadzić podobną imprezę? Grażyna Torbicka zaczyna już nużyć widza tymi samymi środkami wyrazu.

Tym razem czytelnicy wspomnianego wyżej pisma wybierali najpiękniejszą Polkę i Polaka. Zwyciężyli – Natasza Urbańska i Mateusz Damięcki. Oboje piękni, młodzi i bardzo zdolni. Gratuluję! Rozbawiła mnie publiczność. W większości byli to… nominowani do nagród wraz z partnerami. W uroczystym koncercie występowali też znani piosenkarze śpiewający w duetach. Moją uwagę zwrócił Zbigniew Wodecki z Katarzyną Cerekwicką w pięknej piosence „Z tobą chcę oglądać świat”. Widownię miał rozbawiać duet Karolak–Szyc. Niestety, to co mówili, było mierne i mało śmieszne. Panowie ci nie czują estrady i nie mają poczucia humoru. Widownia reagowała bez entuzjazmu. Gdy kamera pokazywała publiczność, panie mizdrzyły się, panowie byli sztywni, widać było, że chcą wyglądać jak najpiękniej. Gala ta nie zachwyciła swoim poziomem. Było sztywno, poważnie, nie powiało wielkim światem, lecz raczej prowincją.

„Happy Hour” – program rozrywkowy TV4, to ploteczki o gwiazdach polskich i zagranicznych. Moją uwagę zwróciła prowadząca Małgorzata Kosak (?). Ta młoda kobieta robi to z wielkim wdziękiem. Jest piękna, kulturalna i pełna uroku. Żałuję, że tylko tam można ją zobaczyć. Partneruje jej Wojciech Jermakow, sympatyczny i bezstronny. W tej samej audycji, przez krótką chwilę (na szczęście) ukazuje się młoda kobieta czytająca teksty, tak zwane „pepesze”. Pomysł chybiony. Panna ta nie tylko źle wygląda (jest chuda jak patyk) i nie ma wdzięku, najgorsze jest to, że teksty czyta fatalnie – „duka”! Nie umie ich pointować. Myślę, że osoba ta powinna się jeszcze długo uczyć, a nie tak nieporadnie prezentować się w telewizji.

A teraz parę słów o polityce. „Sowo musi mieć siłę i magię”, to powiedzenie Piotra Fronczewskiego. W przypadku posła LiD Jerzego Wenderlicha jego słowa nie mają ani jednego, ani drugiego. Pan ten, występujący często w programach politycznych, zwrócił moją uwagę swoim aroganckim zachowaniem. Nikogo z występujących obok posłów nie słuchał. Nie dopuszczał do słowa nawet prowadzących, tylko tokował swoje. Racje wygłaszał tonem nie znoszącym sprzeciwu. Mówił razem z osobą pytaną i zagłuszając ją. Panie pośle, a gdzie kultura bycia? Gdzie kultura języka? Nawet tak świetni dziennikarze jak Sekielski i Morozowski nie mogli opanować rozgorączkowanego posła.

Zastanawiam się, dlaczego w programach telewizyjnych występują często tak kontrowersyjne wizerunkowo osoby? Czy jest to wina partii, czy też zapraszających dziennikarzy? Są przecież wśród posłów ludzie, których warto pokazywać. Dobrze by było, gdyby decydujący o doborze osób występujących w programach telewizyjnych sięgnęli do retoryki i wzięli pod uwagę zasadę stosowności tak ważną w wystąpieniach publicznych.

js Opublikowane przez: