Świątynie tradycji i sztuki

swiatynie-tradycji-i-sztuki.jpgJeszcze 20 lat temu parafia kiełpińska była parafią wiejską, a należące do niej Łomianki, Kiełpin, Buraków i Dąbrowa – wsiami. Świątynia parafialna była miejscem, gdzie kultywowano ludowe zwyczaje i tradycje Świąteczne. Zwyczaje te bardzo się zmieniły, ze względu na napływ nowych mieszkańców z Warszawy, którzy przynoszą ze sobą miejskie obyczaje.

W kościołach Burakowa, Łomianek czy Dąbrowy miejscowa ludność stara się zachować tradycyjne zwyczaje. Nie zawsze się to udaje. Widać to choćby w Niedzielę Palmową. Przychodzimy na msze św. z kolorowymi palemkami zazwyczaj kupionymi na straganie przed kościołem lub też na kiermaszach „kaziukowych”, czyli wykonanymi przez naszych litewskich sąsiadów. Palmy takie to małe dzieła sztuki, choć rzadko spotyka się w nich uświęcone tradycją gałązki. Zapewne nie tak wyglądały palmy przynoszone do łomiankowskiego kościoła przez naszych rodziców czy dziad­ków w tę niedzielę, która miała też nazwę Niedzieli Wierzbnej lub Kwietnej.

Tradycyjnie wykonane palemki z gałązek drzew rosnących w naszych ogrodach zobaczyć można jeszcze czasem w rękach najstarszych mieszkańców, którzy palemki te wykonali sami tak jak przed laty.

Palmy zrobione zgodnie z ludowym zwyczajem wyglądały jak rózgi wierzbowe lub leszczynowe z rozwiniętymi „kotkami”, splecione kolorowymi wstążkami z gałązkami cisu, jałowca i winorośli. Wyjaśnienie, czemu w polskiej palmie była gałązka wierz­bowa i leszczynowa, odnajdujemy w wielu legendach. Jedna z nich mówi, że gdy po śmierci Chrystusa cała natura pogrążona była w żałobie, wierzba babilońska, usłyszawszy tę straszną wieść z Golgoty, westchnęła: „On umarł, teraz smutne moje gałęzie zwieszać się będą zawsze ku wodom Eufratu i płakać łzami jutrzenki”.

Materiał, z którego sporządzano palmy, był ustalony tradycją, ale obowiązujący w różnych wsiach zestaw gałązek i ziół nie był jednakowy. Nigdzie nie dodawano jednak gałązek topoli (osiki), drzewa, które wg legendy użyczyło swoich gałęzi Judaszowi i do tej pory drży przed Panem Bogiem.

Symbolika wielkanocna we wnętrzu kościoła skupiona była w ołtarzu głównym. W starym kościele w Łomiankach drewniany ołtarz z XVIII w. przygotowany był „scenograficznie” do obchodów związanych z Wielkim Piątkiem. Obowiązującą tego dnia symboliczną dekorację świątyni możemy poznać dzięki zachowanym zdjęciom wnętrza kościoła z lat 50. XX w. Na jednym z nich widzimy Grób Pański usytuowany pod blatem mensy głównego ołtarza. Mensa, czyli stół ołtarza, była murowana, a w części środkowej miała pustą przestrzeń, zakrytą od strony wiernych parawanem zwanym antependium. Parawan ten, zdejmowany tylko na dwa dni w roku, w pozostałe dni stanowił ozdobny element ołtarza. Jego dekoracją był malowany pelikan – symbol Chrystusa i ofiary na krzyżu.

Po wyjęciu parawanu otwierała się pusta przestrzeń wystylizowana na skalną grotę symbolizującą pieczarę grobu w Jerozolimie, w którą złożono ciało umęczonego Chrystusa. W grocie pod ołtarzem kładziono gipsową figurę a wokół ustawiano kwiaty i świece. Gdy odsłaniano grób to jednocześnie w głównej wnęce nadstawy ołtarza umieszczano obraz, który związany był tematycznie z misterium pasyjnym. Przedstawiono na nim skaliste wzgórze zwane Czaszką, czyli Golgotę, na tle krajobrazu Jerozolimy. Wzrok przyciągały trzy krzyże na szczycie wzgórza, grozę potęgowały ciemne skłębione chmury.

Gdy parafianie przychodzili do kościoła na rezurekcję, w głównej wnęce ołtarzowej wisiał już zupełnie inny obraz. Wielkie płótno przedstawiało Chrystusa zmartwychwstałego. Postać Zbawiciela w białym zsuniętym z ramion płaszczu ukazana została w pozycji stojącej z lewą ręką wzniesioną do góry w geście błogosławieństwa; z prawą trzymającą białą chorągiew z czerwonym krzyżem – symbol zwycięstwa.

Obecnie nie ma już w naszym kościele tradycyjnego ołtarza, więc grób przeniesiony został do bocznej nawy, nie ma też miejsca na zawieszenie dawnych obrazów, które prawdopodobnie nie zachowały się do naszych czasów. A szkoda, bo byłyby jedyną pamiątką po mieszkającej w Łomiankach przeszło 50 lat malarce Marii Egierszdorff zmarłej w 1979 r. Była ona córką malarza Alfonsa Dunin­Borkowskiego, ucznia Jana Matejki. Maria ukończyła kursy malarstwa w Paryżu. Niewiele pozostawiła po sobie prac. Wiemy, że w okresie międzywojennym ilustrowała pismo dla dzieci „Płomyczek”. Razem z mężem Marianem, który był farmaceutą, mieszkali w parterowym, stojącym do dziś domu przy ul. Majowej 8. Stanowili elitę przedwojennych Łomianek. Byli to ludzie niezwykle skromni, gościnni i pełni poświęcenia dla dobra rodziny i ojczyzny. Przez całą wojnę ich gościnny dom pełen był pozbawionych dachu nad głową członków rodziny Dunin­

Borkowskich. Za zgodą państwa Egierszdorffów na ul. Majowej, z narażeniem życia, przechowywana była żydowska dziewczyna Marysia Justmanówna. Jej ojciec był jednym z kilkuset Żydów mieszkających po sąsiedzku przy ul. Warszawskiej. Dziewczyna nie poszła do getta. Ukrywał ją zakochany w niej chłopak Stefan Bulaszewski. Pod podłogą wynajmowanego pokoju wykopał piwnicę­schowek, w której Marysia ukrywała się podczas dnia. Wychodziła dopiero w nocy. Dzięki bohaterskiej postawie Stefana i odwadze Egierszdorffów Marysia przeżyła wojnę.

Ale wracając do sprawy wyposażenia i dekoracji kościoła, w którą zaangażowani byli mieszkający w parafii plastycy, nasuwa mi się pytanie – dlaczego nie widać takiej współpracy przy budowie i ozdabianiu kilku już kościołów wzniesionych na terenie dawnej parafii kiełpińskiej, z tak licznie mieszkającymi tu artystami? Żywię szczerą nadzieję, że współpraca taka zostanie nawiązana przy okazji wznoszenia nowego kościoła w Dąbrowie. Mieszkańcami Dąbrowy są Lech i Piotr Grześkiewiczowie wybitni artyści plastycy, którzy wśród swoich realizacji mają dekoracje ceramiczne, witrażowe, malarskie wielu świątyń, a wśród nich stołecznej katedry garnizonowej, kościoła św. Jakuba na pl. Narutowicza czy kościoła św. Floriana na Pradze. Znakomitych artystów znacznie więcej mieszka w Łomiankach i stanowią oni przedmiot dumy tego miasta. Pamięć o nich winna pozostać też w pracach, które po sobie pozostawią. Miejscami, które znakomicie taką pamięć przechowują, mogą być małe lokalne kościoły, które dzięki artystom zaangażowanym przy ich budowie stają się świątyniami sztuki.

js Opublikowane przez: