Umarli – Niepokonani cz.II

umarli-niepokonani-2.jpgNa podstawie wspomnień Leona Zawitaja opracował Kazimierz Medyński

Było to pod koniec lutego 1943 r. Nocowałem wówczas z ojcem w oddalonym od nas około 400 m domu pani Chylińskiej, gdy wczesnym rankiem zaniepokojeni dziwnymi odgłosami podbiegliśmy do okna, by sprawdzić, co się dzieje. Dech mi zaparło, gdy zobaczyłem nasz dom otoczony gromadą niemieckich żandarmów. Wiedzieliśmy, że w domu została matka z panią Chylińską, a znając niemieckie metody przesłuchań, trudno było przewidzieć czy bite kobiety nie zdradzą miejsca naszego pobytu. Pierwszą była myśl o natychmiastowej ucieczce, lecz nagle zobaczyliśmy jak w naszą stronę kroczy jeden z żandarmów. To zdawało się potwierdzać nasze najgorsze przypuszczenia, jeszcze chwila i na ucieczkę będzie za późno!

umarli-niepokonani-1.jpgOkazało się, że żandarm szedł po dwu mężczyzn stojących po drugiej stronie ulicy, by poprowadzić ich z powrotem do naszego domu. Odetchnęliśmy z ulgą! Z dali było widać, jak obaj pod dyktando żandarmów wynoszą z domu jakieś rzeczy i ładują je na ciężarówkę. Trochę to trwało, lecz wreszcie odjechali, nakazując surowo matce, pod groźbą zabrania do obozu, by ojciec po powrocie do domu natychmiast zgłosił się na posterunku Policji.

To wydarzenie ostatecznie przesądziło o konieczności opuszczenia przez nas rodzinnego domu i solidnego ukrycia się przed okiem okupantów, tym bardziej że parę dni później ojciec był już ścigany przez Gestapo listem gończym, wiszącym na wszystkich posterunkach policji w całej Generalnej Guberni.

Od tego momentu cała nasza rodzina ukrywa się w Warszawie na Gocławiu, lecz mimo nowej sytuacji rodzice nie zaniechali dalszej konspiracji. Powstanie zaskoczyło ojca na Żoliborzu, ale posłuszny rozkazowi wrócił do Burakowa z zadaniem ponownego włączenia się do pracy konspiracyjnej na naszym terenie.

Kolejnym pamiętnym zimowym miesiącem był styczeń 1945 r. Było to przełamanie niemieckiej obrony na Wiśle i widok żołnierzy polskich z orzełkami na czapkach – kres niemieckiej okupacji! Zaraz po tym nowe wzruszenie, gdy zobaczyłem swego ojca w otoczeniu jego kolegów, byłych AK­owców, z bronią noszoną w biały dzień i biało­czerwoną opaską na ramieniu. Była to pierwsza społeczna grupa ludzi, która zgodnie z rozkazem dowództwa AK, by przejąć przed Sowietami jak najwięcej instytucji związanych ze sprawowaniem władzy, samorzutnie założyła w Łomiankach posterunek Milicji Obywatelskiej. Niezależność naszej Milicji nie trwała jednak długo, nastały nowe czasy i nowe rządy, ale to już całkiem inna historia. Najważniejsze dla nas było to, że skończyła się wojna i to, że ją przeżyliśmy!

W uznaniu zasług, jakie rodzice wnieśli w walkę z okupantem niemieckim, zostali po wojnie uhonorowani wieloma odznaczeniami wojskowymi i nie tylko, a 60 lat od tych wydarzeń Rada Miasta i Gminy Łomianki nadała im pośmiertnie tytuły „Bohatera Ziemi Łomiankowskiej”.

Odebrałem to jako wielki zaszczyt i satysfakcję, że pomimo upływu tylu lat, reprezentanci naszej lokalnej społeczności docenili trud, bohaterstwo i odwagę tych, którzy pomimo wielkiego zagrożenia życia stanęli do walki o wolność naszej Ojczyzny. Nie wszyscy jednak doczekali, aby osobiście odebrać to wyróżnienie. Ja niestety odebrałem je w imieniu moich rodziców, którzy spoczywają na cmentarzu w Kiełpinie.

Wspominając ich walkę, powinniśmy być dumni, że mamy wolną Polskę. Jest ona naszym dobrem i naszym domem. Nie wstydźmy się tego, że jesteśmy Polakami! Uważam, że zbyt mało piszemy o Bohaterach Ziemi Łomiankowskiej i ich walce o wolność Ojczyzny, a przecież mamy gdzie pisać. Łamy „Gazety Łomiankowskiej” i „Naszych Łomianek” są na pewno do naszej dyspozycji, apeluję więc o upublicznianie wiedzy o tych mieszkańcach, których także należałoby uhonorować tytułami Bohaterów Ziemi Łomiankowskiej. Znakomita większość Polaków zdała trudny egzamin, walcząc zbrojnie lub działając w konspiracji. Jako potomni mamy obowiązek oddać cześć wszystkim uczestnikom walki o niepodległość Polski i otoczyć ich imiona należytym szacunkiem.

Oryginalny, zachowany tekst roty przysięgi, jaką składali na ręce „Wita” wstępujący do organizacji Polska Niepodległa. Na odwrotnej stronie podpisywano tekst przybranymi pseudonimami.

js Opublikowane przez: