Kategoria: Anegdoty teatralne

2008-04-09 / / Anegdoty teatralne

Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie. Gramy komedię Grzymały-Siedleckiego „Popas Króla Jegomości” o królu Henryku Walezym. Występuje tam między innymi podczaszy – grany przez Ryszarda Pietruskiego (figlarz, lubił kolegom robić na scenie dowcipy). W postać miecznika wcielił się mój rektor z PWST im. Ludwika Solskiego – Tadeusz Burnatowicz, człowiek dostojny, poważny. Podczas dialogu, który prowadzą obydwaj panowie na scenie, podczaszy wymienia jakieś proste szlacheckie nazwisko, które potem miecznik powtarza iks razy. Kiedyś Pietruski zwrócił się do mnie: Ty siedzisz w tych książkach – wymyśl jakieś skomplikowane nazwisko, z wymówieniem którego twój rektor miałby kłopoty. Wymyśliłem. – Brzęszczyszczykiewicz! Pan rektor przez dziesięć minut gimnastykował się z tym dziwolągiem, wreszcie, kiedy próbował go kaleczyć po raz dwunasty, było już tylko „Czykiewicz”. Za kulisami koledzy zwijali się ze śmiechu. Kiedy spocony i zdenerwowany Tadeusz Burnatowicz wpadł do garderoby, ryknął: Kto był autorem tego kretyńskiego dowcipu? – Cisza… Usłużny inspicjent szepnął: Jeden z młodych kolegów. Który? Ja mu dyplom odbiorę! Powiało grozą. Śledztwo trwało kilka dni, ale koledzy nie sypnęli. Po jakimś czasie pan rektor szepnął do mnie konfidencjonalnie: Ty łobuzie, wiem, że to twoja robota, ale dyplomu ci nie odbiorę!

Czytaj wpis Anegdoty teatralne

2008-03-31 / / Anegdoty teatralne