Wybraliśmy…

Wyborczy wyrok zapadł! Mamy nowego burmistrza i Radę Miejską. Tym razem są to w większości nowi ludzie. Zdecydowana porażka Łucjana Sokołowskiego już w pierwszej turze i klęska jego komitetu Łomianki Razem, który uzyskał zaledwie dwa mandaty, świadczą dobitnie o tym, że Łomianki chcą zmian.

Szesnaście lat temu pierwszy raz wybraliśmy w pełni demokratycznych wyborach Radę Miejską. Burmistrzem został pan Leszek Jezierski. Po roku decyzją radnych zamienił go na tym stanowisku Andrzej Belka. Siedem lat później wyborcze wahadło oddało władzę w ręce Łucjana Sokołowskiego. Dzisiaj, po kolejnych ośmiu latach, wybraliśmy zdecydowanie opozycyjnego wobec poprzednika Wiesława Pszczółkowskiego. Czy oznacza to, że w naszej gminie wahadło sympatii wyborczych pracuje w cyklu dwukadencyjnym?

To zrozumiałe, że każda władza uważa się za najlepszą z możliwych i jest głęboko przekonana, że powinna swój urząd sprawować dalej. Łucjan Sokołowski w swych materiałach wyborczych pisał, że potrzebuje jeszcze czterech lat. Wyborcy byli innego zdania, osiem lat uznali za wystarczający czas, by wykazać się umiejętnością zarządzania jedną z najbogatszych gmin w Polsce.

Trudno w kilku zdaniach podsumować dwie kadencje, ale warto zwrócić uwagę na pewne dość charakterystyczne zjawiska. Osiem lat temu Łucjan Sokołowski i zwycięski wówczas AWS wygrali, krytykując swoich poprzedników przede wszystkim za 24-milionowe zadłużenie i przeinwestowanie w budowę infrastruktury wodociągowo-kanalizacyjnej. Bardzo mocno akcentowali potrzebę rozwoju szkolnictwa, w szczególności utworzenia liceum ogólnokształcącego. Plany te dość szybko przybrały realny kształt w postaci monumentalnego Integracyjnego Centrum Dydaktyczno-Sportowego. Nic nie pomogły apele, że jest to obiekt kompletnie niedopasowany do łomiankowskich potrzeb, którego budowa i utrzymanie poważnie ograniczy możliwości rozwojowe miasta.

Dzisiaj mamy, co mamy. Zadłużenie sięgające 50 milionów złotych, kredyty goniące kredyty, zastój w inwestycjach infrastrukturalnych, rozbudowaną ponad wszelką miarę administrację i wiele środków wydanych na projekty abstrakcyjnych pomysłów typu spalarnia śmieci czy centrum rowerowe. Przykłady można by mnożyć, ale zastanawiające jest, jak łatwo dawano wiarę tym, którzy je burmistrzowi podsuwali. Smutna była przy tym rola większości radnych, którzy nie mieli odwagi przeciwstawić się burmistrzowi. Nie przysporzył burmistrzowi Sokołowskiemu popularności plan zmiany układu ulic w Łomiankach Centralnych i próba wprowadzenia opłaty adjacenckiej w Łomiankach Starych. W sumie okazało się, że osiem lat wystarczyło, aby mieszkańcy powiedzieli w końcu: – Panu już dziękujemy.

Dla wielu tak zdecydowana porażka obozu Łucjana Sokołowskiego była zaskoczeniem, i dlatego warto głęboko się zastanowić nad jej przyczynami i wyciągnąć wnioski. Na pewno przydadzą się w przyszłości.

js Opublikowane przez: