Znowu o bogactwie

Nurtuje mnie nadal, dlaczego ludzie tak łatwo dają się wciągnąć w dysputę polityczną, a nawet okazać w niej niebywałe emocje, a o wiele ciekawszy – przynajmniej obecnie dla mnie – temat, jak zostać człowiekiem niezależnym finansowo, nie wywołuje praktycznie żadnej reakcji. Czy za ten stan rzeczy odpowiadają nasza obłuda, ostrożność, niewiara w siebie, chęć odgrywania roli osoby pokrzywdzonej przez los, niezaradność życiowa, czy może po prostu zwykła niekompetencja w tej dziedzinie?

Nie bagatelizując żadnej z powyższych przyczyn, szczególny akcent kładę na niekompetencję. Jak już (niedawno) pisałem [patrz: NŁ nr 9(62)2006] zdecydowana większość z nas nie jest przygotowana do myślenia o finansach, o własnej firmie, o przyszłości po prostu. To nie dotyczy zresztą tylko naszego kraju. Luzie wolą mieć stałą pracę na etacie lub świadczyć usługi w ramach samozatrudnienia niż myśleć o robieniu biznesu i inwestowaniu zarobionych środków finansowych.

Najwyższy czas to zmienić!!!

Człowiek ma w sobie dość wewnętrznej siły, aby móc się nauczyć czegoś nowego i nigdy na to nie jest za późno. Taki proces wystarczy tylko traktować jako zdobycie kolejnej przydatnej życiowo umiejętności. Nade wszystko zaś należy przede wszystkim spróbować dokonać czegoś nowego. Trzeba postawić przed sobą nowe wyzwanie, bo tylko wtedy organizm będzie funkcjonował inaczej. I co niezwykle ważne, należy być bezwzględnie przekonanym o sukcesie. Nie wolno dopuszczać myśli, że się nie uda.

Zanim jednak zaczniemy liczyć ile już mamy, czy też będziemy mieć w kieszeni, musimy uporządkować nasz dotychczasowy sposób życia. Byłoby szaleństwem żądać innych rezultatów bez zmiany dotychczasowych metod działania.

Nie oczekujmy też cudów. Zbyt wielu ludziom wydaje się, że bogactwo przychodzi samo. Oczywiście, są i takie przypadki: spadek, wygrana w loterii bądź totolotka, wyścigi konne, ruletka, hazard, znakomity etat itd. itp. Pytam tylko, jakie jest prawdopodobieństwo, że taki szczęśliwy przypadek będzie dotyczył kogoś z nas?

Poza tym nie oszukujmy się, że pieniądz popłynie do naszego worka sam. Żeby wyjąć coś z biznesu, trzeba do niego najpierw włożyć. Może to być wkład finansowy, pomysł, własne umiejętności, czas, wartości niematerialne, jednym słowem wszystko, co może być towarem. Lecz nie wystarczy mieć towar, trzeba go jeszcze sprzedać.

Doszliśmy do takiego etapu rozwoju rynku, że problemem nie jest produkcja – wyzwaniem jest tworzenie takich systemów dystrybucji, które pozwolą na zbyt towaru. To z kolei rodzi zapotrzebowanie na systemy sprzedaży, gdzie specjalistyczny towar będzie miał równie wyspecjalizowaną dystrybucję.

To może być jedna z dróg do bogactwa. Powinni i mogą się znaleźć na niej ci, dla których będzie to metoda spełnienia swoich marzeń, w tym finansowych. Nie muszą nawet mieć pomysłu jak to zrobić, pomysły mają inni. Przede wszystkim muszą być na tyle wewnętrznie zmotywowani, by nie poddać się przeciwnościom i nie zawrócić z obranego kierunku.

I na koniec jeszcze jedna najważniejsza uwaga. Celem takich działań nie może być li tylko zdobywanie pieniędzy, bo można wtedy łatwo stać się ich zakładnikiem. One są oczywiście ważne, bo zapewniają byt rodzinie. Ale jeżeli nie będą im towarzyszyć takie uczucia, jak np. miłość, szacunek dla drugiego człowieka, uczciwość, radość, samo posiadanie pieniędzy nie da szczęścia i zadowolenia. Wytworzy się w człowieku wewnętrzna pustka, która nie pozwoli przeznaczać części dochodów np. na cele charytatywne, bądź szerzej – ogólnospołeczne.

Marzy mi się utworzenie takiej grupy ludzi, która spróbuje uzyskać w sposób uczciwy niezależność finansową. To zapewne potrwa kilka lat, ale warto spróbować. Dlatego zapraszam na takie spotkania organizacyjne we wtorek 12 i 19 grudnia 2006 r. do siedziby naszego Stowarzyszenia przy ul. Szkolnej 17 na godzinę 19.00. Pogadajmy, kto się na drogę do dobrze rozumianego bogactwa wybierze i jak je osiągnąć.

A nawet jeśli tej lub innej motywacji brak, po prostu proszę przyjść samemu lub ze znajomymi, aby zrobić mi przysługę. Może kiedyś i ja będę mógł się odwdzięczyć?

Zapraszam, to przecież nic nie kosztuje.

js Opublikowane przez: