Dwa lata temu, też w numerze wakacyjnym, pisaliśmy o dziesięcioleciu Parafii pod wezwaniem św. Marka Ewangelisty w Dąbrowie Leśnej. Artykuł kończył się informacją o planowanej budowie właściwej świątyni. Z radością informujemy, że w lipcu budowa rusza i w związku z tym odwiedziliśmy ks. proboszcza Andrzeja Kostrzębskiego.
Na początek trochę wspomnień. Historia powstania Parafii jest stosunkowo krótka, ale warto ją przypomnieć, bowiem z doświadczenia wiemy, że fakty często ulatują z naszej pamięci niczym bociany przed zimą, tyle że w przeciwieństwie do tych ostatnich najczęściej już nie wracają…
Kiedy w 1992 r. prymas Józef Glemp postanowił, że w Dąbrowie Leśnej powstanie nowa parafia, osiedle wyglądało inaczej. Wiele działek było niezabudowanych, nowych osadników było niewielu, a w miejscu, w którym obecnie stoi kaplica i plebania było puste pole kilka lat wcześniej obsiane zbożem.
Ciekawa jest historia zakupu działki pod kościół. Polecenie w tej sprawie otrzymał ówczesny proboszcz parafii św. Małgorzaty, nieżyjący już ks. Jan Czerwiński, ale pojawił się problem. Pan Jan Radzikowski, właściciel pasa gruntów pomiędzy ulicą Długą i Dolną, zaproponował na tak zbożny cel oddanie za darmo części swojej działki od strony ulicy Długiej. Oferta była bardzo zachęcająca. Ks. Jan był nią bardzo zainteresowany, czemu trudno się dziwić, bowiem działki w Dąbrowie już wtedy były bardzo drogie. Ale przyszli parafianie zdecydowanie widzieli kościół u zbiegu ulic Żywicznej i Długiej i nie poprzestali na wizytach u ks. Czerwińskiego. Specjalna delegacja udała się do bp. Mariana Dusia. Przedstawiono biskupowi mapy i wskazano zalety lokalizacji przy Żywicznej. Trudno powiedzieć na ile argumenty te były skuteczne, ale niebawem ks. Jan Czerwiński zakupił działkę zgodnie z sugestią mieszkańców i w związku z tym pozostanie na zawsze w ich wdzięcznej pamięci.
Działka już była, nadszedł czas pomyśleć o projekcie architektonicznym.
Początek lat 90. ubiegłego stulecia przyniósł Polsce tak głębokie zmiany, że w Dąbrowie postanowiono w demokratyczny sposób zdecydować jak ma wyglądać planowany kościół. Ogłoszono konkurs, do którego zaproszono wszystkich architektów mieszkających na terenie przyszłej parafii. Swoje projekty zgłosili: Elżbieta Dębek, Piotr Grześkiewicz, Bogumił Husak, Stefan Kurzawiński i Jan Raczkowski. Nie były to oczywiście gotowe projekty, tylko rysunki elewacji.
Koncepcje bardzo różniły się od siebie. Między innymi był obiekt przypominający statek kosmiczny szykujący się do odlotu i mały nawiązujący do renesansu kościółek wiejski. Wybory odbyły się nadzwyczaj demokratyczne. Na ścianach sali w dawnym domu dziecka przy ulicy Pionierów rozwieszono rysunki i po niedzielnej mszy każdy obecny mógł oddać głos na któryś z projektów. Dąbrowianie okazali się bardzo konserwatywni i zdecydowanie wybrali rysunek małego kościółka autorstwa pana Jan Raczkowskiego.
Niestety, gdy w 1993 r. ksiądz Andrzej zdecydował przystąpić do budowy, „zaczęły się schody”. Bardzo ładny rysunek pana Raczkowskiego dotyczył tylko kościoła, a przecież, by mogła powstać parafia, potrzebne było również mieszkanie dla księdza. Postanowiono więc zlecić panu Raczkowskiemu zaprojektowanie tymczasowej kaplicy wraz z mieszkaniem dla księdza.
Szybko okazało się, że zwycięzca konkursu nie ma żadnego doświadczenia w projektowaniu tego typu obiektów. To co zaprojektował i co zostało zatwierdzone do realizacji przez gminne służby budowlane, nijak się nie miało do potrzeb przyszłej parafii. Ledwie stanęły mury, najlepiej to ujął wizytujący budowę biskup Marian Duś: – Na właściwy kościół pomieszczenie jest za małe, a na tymczasową kaplicę za duże i za drogie. Bardzo szybko słowa biskupa okazały się prorocze…
Nie ulegało wątpliwości, że projekt był kompletnie „do kitu”, ale dzięki uporowi księdza Andrzeja i licznej ekipie wspierających go budowniczych „ochotników” oraz przychylności władz budowlanych udało się wprowadzić niezbędne zmiany. Aby nie być gołosłownym, warto przypomnieć, że według pierwotnego projektu zakrystia miała być tuż przy obecnym głównym wejściu do kaplicy! Były też błędy konstrukcyjne, które sprawnie poprawił nieżyjący już inż. Janusz Siemiński. Problem gonił problem. A największym był brak pieniędzy, bo budowa realizowana była w zasadzie wyłącznie ze środków zebranych specjalnie na ten cel od przyszłych parafian. Zbiórką zajmowała się grupa pań, które raz w miesiącu odwiedzały każdy dom prosząc o wsparcie. Każda wpłata notowana była w zeszycie. Zupełnie niesamowite było to, że budowę wspierali w taki czy inny sposób nawet ci, którzy do kościoła nigdy nie chodzili. Niestety nie wszystkim przyszło długo cieszyć się z powstałej kaplicy. Wkrótce zmarł również inny bardzo wspierający budowę fachowiec – pierwszy kościelny przyszłej parafii pan Wojciech Zdunek, który wykonywał instalację elektryczną. O żyjących nie ma co pisać, bo przed nimi kolejne zdanie – budowa właściwego kościoła.
Cechą charakterystyczną budowy kaplicy była wspaniała atmosfera wspólnej pracy. Nikt nie oglądał się na drugiego i nie patrzył, która jest godzina… Parafialna wspólnota tworzyła się poprzez wspólną pracę. Unikalna forma, ale tak skuteczna, że tych, którzy w tamtych latach budowali kaplicę, po dziś dzień łączy sympatia i przyjaźń. Ksiądz proboszcz ma nadzieję, że atmosfera radości ze wspólnej pracy powróci, ale to trudna sprawa.
Doświadczenia z budowy plebanii, którą ukończono w 2003 r., nie były najlepsze. Znaleźli się tacy parafianie, którzy nie tylko nie pomagali przy budowie, ale wręcz przeszkadzali. Pojawiały się głosy – po co ta plebania? Ile to kosztuje! I jakoś nikt nie zainteresował się tym, że ksiądz Andrzej polecenie budowy plebanii otrzymał od… biskupa. Ale proboszcz nie chce o tym mówić, tylko ze smutkiem kiwa głową.
Dąbrowa Leśna (mam nadzieję, że inne osiedla się nie obrażą) jest wizytówką Łomianek. Piękne domy na rozległych i zadbanych posesjach, dookoła dużo zieleni oraz wspaniałe aleje zabytkowych drzew. Wszystko to sprawia, że osiedle cieszy się bardzo dobrą renomą i jest stawiane w jednym szeregu z Konstancinem czy Podkową Leśną. Istniejące zabudowania na placu kościelnym mimo niezbyt wyszukanej architektury też są zadbane, pełne kwiatów i zieleni. Wyraźnie widać rękę dobrego gospodarza. Ksiądz Andrzej może być stawiany za wzór dobrego gospodarza, a niektórzy sąsiedzi powinni brać z niego przykład i uczyć się jak dbać o swoją działkę.
Teraz przed księdzem proboszczem kolejne wyzwanie, budowa trzeciego już obiektu. Budowa największa i chyba najtrudniejsza. Gotowy jest już projekt i uzyskano wszelkie zezwolenia. Wykonano też bardzo kosztowne roboty przygotowawcze. Przeniesiono pod ziemię linię energetyczną średniego napięcia wzdłuż ulicy Długiej, tak aby nie kolidowała z bryłą kościoła oraz przebudowano sposób doprowadzenia prądu do plebanii. Wykonawcą kościoła będzie pan Andrzej Giers – mieszkaniec parafii. Kierownikiem budowy pan Jarosław Zaremba, a inspektorem nadzoru pan Zbigniew Sajdak.
Rozpoczęcie robót budowlanych planowane jest na początek sierpnia.
Szczęść Boże! Księże proboszczu.
Upłynęło piętnaście lat, zmieniła się Polska, zmieniła się Dąbrowa, zmienili się ludzie, ale problem braku pieniędzy na budowę kościoła pozostał. Tyle że metoda zbierania jest inna, nowocześniejsza. Poniżej podajemy numer konta, na które można wpłacać pieniądze. Na wszelki wypadek będziemy go drukować we wszystkich kolejnych numerach NŁ.
Bank PKO S.A.
2 Filia Oddział XVIII w Łomiankach
nr konta:
76 1240 2063 1111 0010 1414 5587
Bądź pierwszą osobą, która zostawi swój komentarz