Juliusz Słowacki w poemacie Beniowski napisał: – „Chodzi mi o to, aby język giętki powiedział wszystko, co pomyśli głowa”.
Te słowa dedykuję osobom występującym w programach telewizyjnych, a zwłaszcza niektórym politykom. Tak panowie, należy najpierw pomyśleć, co się ma do przekazania „maluczkim”, a potem dopiero wypowiadać się na dowolny temat. Mam na myśli dwóch panów posłów – Stefana Niesiołowskiego i Janusza Palikota. Zapewniano nas, że teraz będzie lepiej, kulturalniej i spokojniej. Tymczasem temperamenty tych panów są tak ogromne, że nie panują nad swoimi emocjami, a co gorsza – nad swoimi wypowiedziami. Powiedzenie o drugim polityku „chuligan polityczny”, czy oskarżenie prezydenta o alkoholizm jest obrzydliwe. Ten drugi zresztą nigdy nie pokazał się w mediach „w stanie wskazującym”. Obrzucanie innych inwektywami jest zachowaniem niegodnym. Nie tylko w polityce, w której panuje „wojna na górze”, ale też w życiu codziennym. Wiele osób czasami zostaje pomówionych i potem przez jakiś czas muszą udowadniać, że nie są „wielbłądami”. Jest to sposób niegodny, który może zrobić wiele krzywdy, nie mówiąc już o tym, że cechuje ludzi, którzy z kulturą nie mają nic wspólnego. Gdzie dbałość o wizerunek medialny?