Od redakcji

Nasze Łomianki - nr. 3(78)2008 MarzecWielkanoc tegoroczna szykuje się wyjątkowo wiosennie, mimo że wypada w marcu, miesiącu, który nieco starszym pokoleniom często kojarzy się z bardzo gorącym rokiem 1968. Najpierw były tzw. „wydarzenia marcowe”, a później „przyjacielska pomoc” dla Czechosłowacji. Tak elegancko oficjalnie nazywano haniebną w obu przypadkach postawę rządzących Polską komunistów.

Przyjacielska pomoc była najzwyklejszą w świecie inwazją na zbuntowaną Czechosłowację, a zdławienie siłą studenckiego (i nie tylko) protestu przeciwko zdjęciu ze sceny „Dziadów” Adama Mickiewicza okazją do represjonowania inteligencji, porachunków wewnątrzpartyjnych i w konsekwencji wygnania z Polski kilkudziesięciu tysięcy Polaków głównie pochodzenia żydowskiego. Czterdzieści lat temu wielka rola Gustawa Holoubka, a szczególnie genialnie zagrany monolog stał się zarzewiem studenckiego buntu, a dzisiaj, dosłownie w przeddzień rocznicy historycznego marca Polska płacze nad jego grobem. Odszedł artysta, który nie tylko był genialnym aktorem, ale też wspaniałym, dobrym i szanowanym przez wszystkich człowiekiem.

Dla środowiska redagującego Nasze Łomianki przełom marca i kwietnia jest zazwyczaj okazją do pewnej refleksji, bowiem równo siedem lat temu ukazał się pierwszy numer naszego miesięcznika. Zadajemy sobie przy tej okazji pytanie, czy nasz wysiłek ma sens? Czy naprawdę jesteśmy łomiankowskiemu czytelnikowi potrzebni? Czy nasz wysiłek jest adekwatny do osiąganych efektów? Przykro o tym pisać, ale pojawiają się niestety wątpliwości. Póki co będziemy trwać, ale na jak długo wystarczy nam cierpliwości do wysłuchiwania nie zawsze zasłużonych głosów krytyki, a czasami nawet inwektyw – trudno określić. Praca społeczna ma tylko wtedy sens, gdy przyczynia się do zmian na lepsze i komuś jest naprawdę potrzebna. W przeciwnym wypadku jest marnowaniem czasu i energii, którą można spożytkować w inny sposób.

js Opublikowane przez: