Ostatnim kapelanem, o którym należy wspomnieć, jest przybyły do Puszczy z Pragi ks. Kazimierz Głąb. Informacje o nim zaczerpnięto z opracowania Stanisława Krasuckiego pt. „Duszpasterstwo w Powstaniu Warszawskim 1944” oraz z pracy Jerzego Koszady „AK Grupa Kampinos”.
Z konspiracją związany był niemal od samego początku, gdyż od marca 1940 r. pełnił już obowiązki kapelana 5 Rejonu VI Obwodu Okręgu Warszawskiego ZWZ-AK. Terenem jego działalności była Praga, a zwłaszcza Szmulki i okolice, gdzie w ramach prac konspiracyjnych wygłaszał pogadanki o treści religijno-moralnej, organizował zbiórki szkoleniowe na terenie Bazyliki przy ul. Kawęczyńskiej, zaopatrywał w metryki ukrywających się Żydów, wystawiał akty zgonu dla poszukiwanych przez gestapo, odbierał przysięgi wojskowe od nowo wstępujących w szeregi AK. Był także organizatorem i uczestnikiem uroczystości poświęcenia sztandaru VI Obwodu AK. W dniu wybuchu powstania zameldował się w komendzie 5 Rejonu. Jak wiadomo, wobec olbrzymiej przewagi Niemców i słabego uzbrojenia naszych oddziałów, działania powstańcze, po całej serii niepowodzeń szybko upadły, a część rozproszonych oddziałów oczekiwała okazji, aby przeprawić się na lewy brzeg Wisły. Do nich należał też ksiądz Kazimierz Głąb, który razem z zebranymi trzema oddziałami praskich powstańców szedł przez Targówek, Bródno, Pelcowiznę ku Wiśle. Przeprawa łodziami dla części żołnierzy zakończyła się wpadnięciem w ręce wroga, lecz niektórzy uniknęli tego losu, lądując bezpiecznie na warszawskim brzegu. Ocaleni żołnierze omijając Laski szli w stronę Puszczy Kampinoskiej i tak szczęśliwie dotarli do Wierszy. Tam ksiądz Głąb zetknął się z oddziałem por. „Doliny” przybyłym wcześniej z Puszczy Nalibockiej. Dla rozgoryczonego niedawną klęską powstańczego zrywu na Pradze kapelana, widok tak licznej i silnie uzbrojonej jednostki regularnego wojska był prawdziwym szokiem, mobilizującym do dalszej, ofiarnej służby. Od tego czasu, jako partyzancki kapelan prowadził tam normalną pracę duszpasterską, pomagając księdzu Hilaremu Pracz-Praczyńskiemu „Gwardianowi” i dzieląc z nim trudy partyzanckiego życia. Ksiądz Głąb sprawował funkcję kapelana 2 batalionu pułku „Palmiry – Młociny”. Udzielił w tym czasie w batalionie dwóch ślubów, pochował kilku poległych na miejscowym cmentarzu wojskowym, a także codziennie odprawiał Mszę św., spowiadał i udzielał komunii. Uczestniczył w wielu akcjach i wypadach na transporty żywnościowe nieprzyjaciela. Uczestniczył też, jak podaje S. Krasucki, w ekspedycji na oddział własowców grabiących Sieraków. Ksiądz kapelan Głąb dzielił do końca losy oddziałów Grupy Kampinos, lecz dzięki Opatrzności zdołał wyjść z kotła i przy pomocy okolicznych, życzliwych ludzi przetrwał do stycznia 1945 r. Później dotarł do zniszczonej Warszawy i tam dowiedział się o śmierci swego brata Tadeusza, także kapłana – salezjanina, rozstrzelanego przez Niemców 12 sierpnia w Alejach Ujazdowskich. Po wojnie osiadł w Płocku, gdzie podjął dalszą służbę kapłańską jako katecheta w szkolnictwie zawodowym. Najprawdopodobniej na skutek ujawnienia swej akowskiej przeszłości został zwolniony z pracy katechetycznej i w 1954 r. przeniesiony w stan spoczynku.
Tak dobiegła końca nasza opowieść o pełnych patriotyzmu i poświęcenia księżach kapelanach z Puszczy Kampinoskiej, którzy w tych trudnych latach przemocy i nienawiści oddali się bez wahania w służbę bojownikom o wolność Ojczyzny. Cykl im poświęcony nie pretenduje do miana naukowego opracowania historycznego i zapewne nie jest wolny od błędów i nieścisłości, ale miał na celu przybliżyć naszym Czytelnikom mniej znane elementy partyzanckiego życia w Puszczy. Mamy nadzieję, że przedstawiony temat doczeka się kiedyś osobnej, profesjonalnej monografii wzbogacającej naszą wiedzę o tamtym okresie dziejów naszych okolic.
Bądź pierwszą osobą, która zostawi swój komentarz