Jak może wyglądać muzeum pieniądza? My już wiemy, dzięki wycieczce do Narodowego Banku Polskiego zorganizowanej 9.06.2016 r. przez kol. Anetę Szlupowicz.
Zamknięte za szybą w gablotach, rządkiem ułożone monety na kawałku aksamitu – no bo jak inaczej można bezpiecznie pokazać pieniądze? Przecież nie dadzą nam ich do ręki.
Czy znajdzie się tu coś ciekawego dla kogoś, kto nie interesuje się numizmatyką?
Weszliśmy pełni wątpliwości i……. wooow, już na wejściu zostaliśmy obsypani góóórą pieniędzy.
A potem było już tylko ciekawiej, a więc dowiedzieliśmy się, że najpierw były płacidła, próbowaliśmy podnieść największy i najcięższy pieniądz świata, mogliśmy sprawdzić, kto z nas obraca fałszywkami, wejść do skarbca.
Poznaliśmy technologię produkcji banknotów i monet oraz projektantów banknotów. Mogliśmy dotknąć i starać się dźwignąć sztabkę złota.
No cóż, jest bardzo ciężka. Nie każdemu się udało.
Tym większe wrażenie zrobiła na nas opowiedziana przez kol. Andrzeja Mikołajczyka historia ewakuacji polskiego złota z kraju zaatakowanego przez Niemców w 1939 r. Ojciec Andrzeja, p. Henryk Mikołajczyk, był jednym z dyrektorów banku, który osobiście koordynował zwiezienie z kilku banków w Polsce w jedno miejsce złota, ładował je do pociągu, konwojował do Rumunii, a potem na statek. Była to niesamowicie odpowiedzialna i niebezpieczna misja, ale jak się okazało, także po prostu ciężka fizyczna robota.
Nie wszystkie sale zdążyliśmy zwiedzić. Czasy pieniądza współczesnego, kart kredytowych, giełda – tych zagadnień nie zgłębiliśmy. Trudno, nie wszystko naraz.
Centrum Pieniądza to miejsce, do którego naprawdę warto wrócić.
Po wystawie oprowadzała nas wspaniała Kasia Rokosz. Osoba, która współtworzyła Centrum Pieniądza.
Aneta Szlupowicz
Bądź pierwszą osobą, która zostawi swój komentarz