Zrobieni w szambo?

W naszej gminie jest wiele problemów do rozwiązania, myślę że nie są żadnym zaskoczeniem dla nowych władz, znano je od dawna. Chciałbym przypomieć sprawę mnie najbliższą – budowę wodociągów i kanalizacji, a dokładniej partycypacji mieszkańców w tej inwestycji. W styczniu 1994 r. zarządzeniem burmistrza powołany został Miejski Komitet Społeczny ds. budowy wodociągów i kanalizacji, którego miałem zaszczyt być przewodniczącym przez cały okres jego działania. Komitet czynnie działał od chwili powołania do 2001 r., kiedy to zawiesiliśmy działalność, a resztę posiadanych środków przekazaliśmy na konto Urzędu Gminy. Powodem zawieszenia działalności była niczym nie skrywana niechęć ówczesnych władz do działalności komitetu. Oskarżano nas, że działamy nielegalnie. Żądano drobiazgowych sprawozdań, mimo że wszystkie sprawy finansowe komitetu prowadziły zawsze panie zatrudnine w Urzędzie Gminy i bezpośrednio podlegające skarbnikowi. My wiedzieliśmy, że zarzuty są nieprawdziwe i było nam niezmiernie przykro, że tak nas potraktowano za naszą kilkuletnią, całkowicie społeczną pracę. A przecież chcieliśmy tylko pomagać gminnym urzędnikom przy realizacji tej wielkiej inwestycji i zgodnie z zawartymi porozumieniami reprezentować interesy mieszkańców. Zebraliśmy od mieszkańców około 5 mln zł dobrowolnych wpłat i pilnowaliśmy, żeby zostały właściwie wykorzystane. Nie chcę roztrząsać, jakie były faktyczane powody odsunięcia nas od inwestycji, ale pozostaje problem, o którym zapomieć nie można.

Na wspomniane 5 mln zł złożyły się wpłaty 1506 osób, z tego tylko 488 ma już wodociągi i kanalizację, reszta może mieć poczucie, że została po prostu oszukana. Inwestycja została praktycznie przerwana, bo na przestrzeni ostatnich kilku lat gmina inwestowała w inne dziedziny.

W tym miejscu warto wspomnieć o artykule w Gazecie Łomiankowskiej o wiele mówiącym tytule „Czekając na … wodociąg”. Anonimowy autor przypisuje ekipie rządzącej Łomiankami w latach 1998-2006 wybudowanie sieci w ulicach: Warszawska, Kolejowa, Wydmowa, mimo że zostały zbudowane przez poprzedników, a tylko uruchomione za ich kadencji, bo technicznie powstała taka możliwość. Pełna dokumentacja i wiążące umowy z firmami na wykonanie sieci w ulicach: Wąska, Brukowa, Malarska, Przeskok, Krótka, Ferrytowa, Szkolna, Osiedlowa, Wiślana, część Gościńcowej, Szczęśliwej i Rolniczej, i Krzywa też są zasługą poprzedników. Ulice Mokra, Przyłuskiego i Przechodnia zostały wykonane za pieniądze mieszkańców w ramach naszego komitetu dużo wcześniej. Jak widać władze się zmieniły, ale sposób przekazywania informacji przez GŁ jak na razie pozostał taki sam. Ale to tylko taka mała dygresja..

Mam nadzieję, że nowe władze, które w swoim programie wyborczym kontynuację budowy wod.-kan. stawiały na pierwszym miejscu, dotrzymają słowa i inwestycja naprawdę ruszy, mimo trudności finansowych.

Doskonale rozumiem, że czas mija nieubłaganie i od chwili zawieszenia działalności komitetu zmieniły się w dość istotny sposób przepisy prawa, ale kwestię wpłat na komitet trzeba rozwiązać w sposób satysfakcjonujący wszystkie strony. Jest niepodważalnym faktem, że około 1000 osób wpłaciło na kanalizację i wodociąg, i dalej go nie ma, a ciągle słyszą o grożącej im opłacie adiacenckiej. Mam pełną świadomość, że zmienione prawo i ostatni wyrok NSA bardzo komplikują sprawę, jednak rozwiązanie zawsze można wypracować, ale oczywiście tylko wtedy, gdy się chce go szukać.

Miejski Komitet Społeczny formalnie nie działa od kilku lat, ale przez cały czas bacz-nie przyglądaliśmy się, jak realizowana jest „nasza” inwestycja. Obserwacje są jednoznacznie smutne. Z roku na rok na budowę nowych instalacji przeznaczano mniejsze środki finansowe, nie wypracowano alternatywnej dla wykorzystywanej przez nas metody partycypacji mieszkańców (poza powszechnie krytykowaną opłatą adiacencką), nie znaleziono metody nakłonienia mieszkańców do podłączenia się do już istniejącej sieci. Przekształcono Zakład Budżetowy Wodociągów i Kanalizacji w spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością, ale nie poinformowano mieszkańców z opłaconą partycypacją, jakie będą ich relacje z nowym podmiotem gospodarczym. Problemów jest więcej, ale można je zauważyć dopiero wtedy, gdy problem partycypacji podda się dokładnej analizie, o co do nowych władz gorąco apeluję.

Na koniec chciałbym przypomnieć, że gdy przed laty komitet powstawał, nasze stosunki z ówczesnymi władzami układały się delikatnie mówiąc nie najlepiej, ale dość szybko doszliśmy wspólnie do wniosku, że albo będziemy uczciwie współpracować, albo nic nie osiągniemy, bo budowa wodociągów i kanalizacji jest zadaniem bardzo trudnym, i to wbrew pozorom nie tylko od strony technicznej, ale przede wszystkim społecznej. Ogromne koszty wymuszają ograniczenie wydatków na inne cele, a umiejętne wytłumaczenie tego społeczeństwu nie jest łatwe.

Obecnie pojawił się nowy problem – zmienione prawo. Głęboko wierzę, że nowe władze sprawy partycypacji mieszkańców nie zlekceważą, by ci, którzy dobrowolnie wspomogli gminę w jej stutowych obowiązkach, nie czuli się zrobieni w szambo.

js Opublikowane przez: