Autor: js

2007-05-29 / / Nasze Łomianki

Spotykamy się w Łomiankach, ul. Warszawska 31 – POLMO ŁOMIANKI – gdzie w dniu 2 czerwca 2007 r.(sobota) będzie podstawiony ambulans PCK do pobierania krwi w godz. 11.00-15.00, Organizatorem jest KLUB HONOROWYCH DAWCÓW KRWI W ŁOMIANKACH

2007-05-19 / / Wydanie Nasze Łomianki

Ukazało się nowe wydanie gazety Nasze Łomianki.

2007-04-29 / / Od redakcji

Z nadejściem wiosny świat wokół nas się zmienia. Ludzie zdejmują ciepłe odzienie. Drzewa zielenią się, a ptaki rozpoczynają sezon koncertowy. Wszystko się zmienia. Nawet nasza stara lokalna konkurentka Gazeta Łomiankowska z wiosną stała się bardziej kolorowa i jakby nieco gładsza… Piszę stara, bo mamy nową, czyli Życie Łomianek. No cóż, podobno od przybytku głowa nie boli. Przynajmniej nas. My będziemy dalej robić swoje, tak jak robimy od sześciu lat. Dopóki będziemy potrzebni naszym czytelnikom i na ile starczy nam sił będziemy trwać; obserwować i opisywać łomiankowskie życie. Mądre i głupie poczynania władzy. Mądre i głupie zachowania mieszkańców. Śmiać się i… płakać, gdy zajdzie potrzeba.

2007-04-29 / / Artykuły

Po raporcie w sprawie gospodarki wodnościekowej mamy następny dotyczący planowania przestrzennego. W dniu 29 marca 2007 r., na posiedzeniu połączonych komisji Rady Miasta i Gminy Łomianki, pani mgr inż. Dorota Gadomska – koordynator do spraw polityki przestrzennej – przedstawiła licznie zgromadzonym radnym i mieszkańcom raport pod tytułem: PLANOWANIE PRZESTRZENNE W ŁOMIANKACH – POLITYKA NA LATA 2006-2010.

2007-04-29 / / Artykuły

Po sześciu latach od wprowadzenia radni zdecydowali, że wzbudzająca wiele kontrowersji i emocji opłata adiacencka będzie wynosić 0%, co praktycznie oznacza jej likwidację.

Opłata adiacencka ma w naszej gminie stosunkowo krótką historię. Wprowadzenie jej uchwałą Rady Miejskiej w 2001 r. w zasadzie przeszło bez echa. Problemy zaczęły się, gdy kilka lat później burmistrz rozesłał pierwsze dokumenty do mieszkańców Łomianek Starych. Trudno się dziwić, bo w przypadku niektórych posesji opłata miała wynosić nawet kilkanaście tysięcy. Opór mieszkańców był niezwykle silny i poprzedni burmistrz wstrzymał pobieranie opłaty.

2007-04-29 / / Kultura

Viola Śpiechowicz, projektantka mody, przez wiele lat współwłaścicielka firmy „Odzieżowe Pole”. W grudniu otworzyła własną pracownię w Łomiankach, gdzie tworzy właśnie kolekcję wiosna-lato. Projektuje ubrania na zamówienie dla wielu znanych aktorek i piosenkarek, m.in. dla Danuty Stenki, Haliny Frąckowiak, Natalii Kukulskiej, Małgorzaty Potockiej czy Anny Marii Jopek.

Spośród wielu przyznanych jej nagród, najbardziej ceni sobie:

• Krytycy i obserwatorzy mody z magazynu ELLE przyznali jej w 2003 roku TROFEUM ELLE.

• W tym samym roku otrzymała nagrodę kolejnego prestiżowego pisma TWÓJ STYL DOSKONAŁOŚĆ MODY.

• Najtrudniej jest zdobyć uznanie własnego środowiska, ale Viola Śpiechowicz sprostała wyzwaniu, otrzymała tytuł PROJEKTANTA ROKU 2003 przyznawany przez Krajową Izbę Mody.

Agata Żbikowska: Od kiedy zajmujesz się projektowaniem mody?

Viola Śpiechowicz: Zajmuję się projektowaniem od dłuższego czasu. W sumie trudno to policzyć, bo już podczas studiów pracowałam jako projektant. Na ostatnim roku robiłam dyplom z malarstwa i jednocześnie pracowałam w firmie odzieżowej. Tam opracowywałam pierwsze modele wzorcowe. Projektowaniem interesowałam się od zawsze. Nauczyłam się zawodu od mojego wujka, który był konstruktorem i projektantem. Obserwowałam jego pracę. Nie skończyłam nigdy żadnej szkoły krawieckiej ani projektowania ubioru, tylko malarstwo. Ale zawsze potrafiłam konstruować i przez całe swoje dziecinne i dorosłe życie coś tam szyłam, sama projektowałam, robiłam różne przeróbki, cięłam stare sukienki i tworzyłam z nich nowe, przerabiałam ubrania koleżankom. Przez trzynaście lat byłam współwłaścicielką i projektantką firmy Odzieżowe Pole. Dwa lata temu odeszłam od marki i postanowiłam otworzyć pracownię pod własnym nazwiskiem. W Łomiankach, przy ulicy Kolejowej zorganizowałam wzorcownię, w której przygotowuję modele do produkcji seryjnej i realizuję zlecenia indywidualne.

2007-04-29 / / Artykuły

Przedstawiamy kolejny odcinek opowieści pana Jerzego Regulskiego o przedwojennych mieszkańcach ul. Warszawskiej. Ale najpierw małe sprostowanie. W treść poprzedniego odcinka wkradło się kilka błędów. Sprostowanie, które otrzymaliśmy od potomków rodziny Kozdrojów (serdecznie dziękujemy), zamieszczamy w poprzednim odcinku.

Redakcja

Obok zakładu fotograficznego pana Remigiusza Bierzanka (Warszawska 168) stoi murowany budynek pana Stanisława Jabłońskiego zbudowany przed 1939 r. Pan Jabłoński prowadził zakład kołodziejski, w którym świadczył usługi dla rolników, mieszkańców Łomianek i okolicznych wiosek. Do szczytu budynku przylegała zabudowa drewniana. Państwo Jabłońscy mieli dwie córki, Stanisławę, która wyszła za mąż za Aleksandra Radzikowskiego, właściciela warsztatu mechaniczno-samochodowego, i Genowefę, zamężną z Eugeniuszem Nasierowskim – fotografem.

2007-04-29 / / Artykuły

Język polski jest trudny, a pisownia nazw niektórych miejscowości bywa bardzo zdradliwa. Doświadczyliśmy tego w poprzednim numerze Naszych Łomianek. W dwóch przypadkach do nazw miejscowości, związanych z bardzo bliskimi dla Władysława Popielarczyka wspomnieniami i osobistymi przeżyciami, wkradł się błąd. Zamiast Zlewo powinno być Zblewo, a zamiast Skurcz powinno być Skórcz. Obie miejscowości, położone niedaleko od siebie, znajdują się na Kociewiu, na południe od Starogardu Gdańskiego w zasięgu 15-30 km od Starogardu.

o-popielarczyku.jpg Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło – mówi popularne przysłowie. Pisząc sprostowanie mimowolnie sięgnąłem do moich wspomnień o Władysławie Popielarczyku. A jest co wspominać! Jakże barwna to była postać… Kiedy go poznałem – zupełnie nie pamiętam, ale był to na pewno początek lat 70. ubiegłego wieku. Był jednym z pierwszych artystów, którzy osiedlili się wzdłuż ulicy Zachodniej. Od jego pracowni (w zasadzie to jeszcze koniec ulicy Dolnej, Zachodnia jest przecież za Wiślaną) zaczynała się galeria wielkich nazwisk. Cybis, Dominik, Bielecki, Grześkiewicz, Bojar… Inne gminy mogły nam naprawdę pozazdrościć.

2007-04-29 / / Artykuły

Jednym z kapelanów o najdłuższym szlaku bojowym, bo aż z Puszczy Nalibockiej, był kapelan oddziału porucznika Adolfa Pilcha – „Góry”, ksiądz mjr Bolesław Hilary Pracz-Praczyński.

Ks. Hilary urodził się 08.07.1900 r. w Trzebieni koło Magnuszewa jako pierwszy z pięciorga dzieci Jana Pracza i Marii z d. Paciorek. Na prośbę ojca – koniuszego w stadninie Zamoyskich – sam hrabia podawał małego Bolesława do chrztu, a później wspomagał rodziców w jego kształceniu, dzięki czemu uczęszczał do gimnazjum w Sandomierzu, a potem w Warszawie. Dalsze wykształcenie odebrał we Lwowie, gdzie w 1919 r. wstąpił do zakonu franciszkanów. Po ukończeniu nowicjatu wstąpił do seminarium duchownego w Krakowie na wydział filozoficzno-teologiczny. Wyświęcony na kapłana 11.03.1928 r. przyjął imię Hilary.

2007-04-29 / / Artykuły

Portugalię, a raczej portugalskie wina, sprowadzamy w naszej świadomości do ciężkich, słodkich i kosztownych porto czy madery. Jednak niezasłużenie, gdyż Portugalia to kolejne w Europie miejsce winiarskiej rewolucji. Ten ciekawy kraj przez wiele lat stał w cieniu winiarskiego świata. Oprócz win porto nikt nie spodziewał się tu dobrych win, nikt spoza Portugalii ich nie kupował. Żaden portugalski winiarz nie próbował wprowadzić tu na siłę międzynarodowych odmian, takich jak cabernet sauvignon czy chardonnay. Dzięki temu możemy znaleźć tu bardzo interesujące i cenne wina z rodzimych szczepów.